wtorek, 4 lipca 2017

13 powodów...[książka/film]

                                     

                        Jay Asher | 13 powodów | Wydawnictwo Rebis | 272 strony

Czy czułeś kiedyś, że mógłbyś zapobiec jakiejś tragedii, gdybyś tylko nie stchórzył w odpowiednim momencie? Z jednej strony to strasznie egocentryczne, bo przecież w większości nasze postępowanie niewiele zmienia w świecie, ale jeśli połączymy wszystkie te "małe decyzje", tworzy się już coś konkretnego.
Clay znał Hannę Baker od początku liceum. Choć w zasadzie nie znał jej w ogóle. Czuł, że jest bratnią duszą, podobała mu się, ale był też tchórzem i może to przeważyło szalę...
Całym liceum wstrząsa wiadomość o samobójczej śmierci Hanny, ale jak z każdą tragedią bywa, wszyscy powoli się z tym oswajają. Prawie wszyscy.
W ręce Claya trafia pudełko niewiadomego pochodzenia, a w nim siedem kaset. Kiedy zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, co na nich jest, czuje jednocześnie strach, żal, złość i bezradność.
Hanna Baker przed zakończeniem swojego życia postanowiła zdać relację z wszystkiego, co doprowadziło ją do tak tragicznego rozwiązania. Każda strona kasety jest poświęcona innej osobie. Wszystkie te historie są ze sobą połączone...są powodem jej śmierci.

Kiedy ma się kilkanaście lat, nie zastanawia wiele rzeczy. Nie zastanawiają słowa, które wypowiadamy, często z zamiarem zaimponowania komuś. Człowiek jest wrażliwy na opinię rówieśników i chce być akceptowany. Często jednak jedno wydarzenie może rzucić cień na postrzeganie naszej osoby. Hanna doświadczyła tego, czego codziennie doświadcza wielu nastolatków. Szczególnie w dzisiejszym świecie. Przeprowadziła się do nowego miejsca, co oznaczało czystą kartę. Dziewczyna chciała wypaść dobrze, właśnie miała okazję stać się w 100% akceptowana i lubiana. Nie mogła tego zmarnować. Nastolatkowie jednak bywają okrutni. Tego okrucieństwa wielokrotnie doświadczyła Hanna. Niestety doprowadziło ją to do ostateczności.

Ile razy przekazywaliśmy jakąś plotkę o drugiej osobie, nie mając pewności czy jest prawdziwa? Ile razy patrzyliśmy na drugą osobę przez pryzmat tego, co o niej usłyszeliśmy, a nie realnej znajomości? I w końcu ile razy sami doświadczyliśmy uczucia żalu z powodu usłyszanych na swój temat plotek. 
Słowa potrafią ranić głębiej niż czyny. Złe rzeczy, które kiedyś usłyszeliśmy na swój temat często wracają do nas w chwili słabości, by pogrążyć nas w jeszcze większym załamaniu. W końcu w takich chwilach spada na nas cała lawina złych słów i sytuacji, co powoduje, że budujemy sobie obraz beznadziejnego siebie, dla którego nie ma już nadziei. Czasem w takich chwilach wystarczy tylko jedna osoba. Ktoś, kto wyciągnie do nas dłoń, udowodni nam, że nie jesteśmy tak beznadziejni jak nam się wydaje, tylko nie chcemy dostrzec tego, co dobre. Gorzej jeśli nie ma kogoś, kto nam pomoże.
Wielu ludzi decyduje się na samobójstwo z tylko sobie znanych powodów. Niektórzy zostawiają listy pożegnalne, w których wszystko wyjaśniają, ale znaczna większość odchodzi bez pożegnania, na zawsze pozostawiając najbliższych bez odpowiedzi.
Jesteśmy tylko ludźmi, ale czasem nie jesteśmy w stanie dostrzec jednoznacznych sygnałów. Potem pozostaje jedynie żal i obwinianie się o brak spostrzegawczości lub odwagi.


Clay, z którego punktu widzenia poznajemy całą historię wie, że jego obecność w życiu Hanny nie była bez znaczenia. Ale w pełni zdał sobie z tego sprawę dopiero, kiedy jej życie się skończyło. Już na zawsze będzie miał świadomość tego, co się wydarzyło, a czemu można było zapobiec. Nigdy już nie spojrzy na niektóre osoby w ten sam sposób. Siedem kaset zmieniło jego spojrzenia na świat. Nastolatka, którą znał zmagała się z problemami, o których nikt nie miał pojęcia, co powoli wbijało gwóźdź do jej trumny.  Ci, którzy byli jednym z powodów jej samobójstwa, już zawsze będą o tym pamiętać. I być może nigdy sobie tego nie wybaczą...



Uważam, że 13 powodów to bardzo interesująca książka i powinna być lekturą dla współczesnej młodzieży. Może choć jakiś niewielki procent przykładałby większą uwagę do swojego zachowania wobec rówieśników, słów rzucanych niby w żartach. 
Clay - chłopak, który trafia na kasetę Hanny mógł zapobiec jej samobójstwu. W tamtych chwilach dziewczynie potrzeba było niewiele, aby zmienić decyzję. Dawała ludziom kilka szans. 
Choć cała opowieść i podejście do sprawy głównej bohaterki może się wydawać bardzo egoistyczne, chyba trzeba pamiętać, że tacy są właśnie nastolatkowie. Problemy błahe dla dorosłych, są nie do pokonania dla młodzieży. To, z czego później można żartować, w danym momencie jest koszmarem. Myślę, że każdy miał w życiu choć jedną taką sytuację, w której czuł się w jakiś sposób poniżony, ośmieszony, bądź odrzucony przez rówieśników.
Hanna czuła się tak co chwilę. Jej wyobrażenie o idealnym początku w nowym miejscu legło w gruzach szybciej niż zdążyła się na dobre zadomowić, a potem każda kolejna porażka wydawała jej się jeszcze gorsza. Tak nie powinno być... 

7/10

Co się zaś tyczy filmu, jest on dosyć brutalny. Mamy w nim sceny gwałtu i samobójstwa. Odkąd zaczęłam go oglądać, nienawidziłam w nim każdej postaci. Z główną bohaterką na czele. Podobnie jak w życiu, nic w tym serialu nie jest czarno białe. Nie ma winnych i niewinnych. Każdy ma coś na sumieniu, a finał jest po prostu tragiczny. 
Nie przepadam za postacią Claya, który w serialu został przedstawiony nieco inaczej niż w książkowym wydaniu. Tutaj ten chłopak jest dziwny. Wiecznie nieogarnięty, zdaje się mieć jakieś problemy z samym sobą, a przede wszystkim chce sprawiedliwości. W imię Hanny. To może nie jest minusem w tym przypadku, ale całe jego zachowanie z tym związane już można za minus uważać.
Hanna - śliczna dziewczyna, która czasem jest po prostu zbyt naiwna. Tłumaczyć ją może jedynie wiek i ciągły brak zainteresowania ze strony rodziców. Postać ta nie jest idealna ani pod względem wyglądu, ani charakteru. Uważam, że to plus tego serialu.
Alex - bardzo polubiłam tego chłopaka, szczególnie pod koniec historii. Choć jego przewinienie nie było najgorszym, zdawał się mieć świadomość konsekwencji zaistniałej sytuacji. Chciał by wiadomość o kasetach i "sprawcach" przestała być tajemnicą. Żałuję, że nie znamy jego dalszej historii.
Polecam obejrzeć serial i przyjrzeć się każdej postaci z osobna.

Produkcja zrobiła na mnie duże wrażenie. Choć nie brakuje słów krytyki wobec niej, uważam, że jest warta obejrzenia. Oby nikt nie potraktował tej historii jako gotowego scenariusza do teatralnego samobójstwa. Oby był raczej punktem zwrotnym w swoim zachowaniu. Dla rodziców może on być podpowiedzią, że nie zawsze wiedzą o swoich dzieciach, które mogą przeżywać osobiste tragedie.

8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz